czwartek, 16 kwietnia 2009
pitu, pitu 2008
ilość przekleństw niewypowiedzianych - spora. ale pit zrobiony, choć jeszcze nie wysłany...

a procent goes to:

fundacja batorego - program "równe szanse"...


ps: dwudziestyktóry? ;)
środa, 15 kwietnia 2009
komunijny cyrk nadjechał
w mediach, sklepach rozpoczął się sezon komunijny. wspominając z łezką w oku zegarek z ośmioma melodyjkami wpadłem w merlinie na specjalną ofertę prezentów dla latorośli z okazji białego szaleństwa. co teraz kupuje się na prezent?

chrzestni powinni się postarać. mają do wyboru nową wypasioną komórkę wszystkomającą, notebooka, sony PSP, rower...

rodzice też lekko nie mają: rolki, ipody, czy aparat cyfrowy.

rodzina i bliscy mają jakby lżej: wystarczy hulajnoga, klocki, gry i książki... mile widziane z kopertą.

rodzice biegają po restauracjach w poszukiwaniu terminów i możliwości ulokowania gości. ciągną dziewczynki do solariów (choć nie wolno, ale przecież potrzyma dziecko mamie ubranie), manicure, pedicure, tipsy, fryzjer, odpowiednio zaprojektowany i szyty na miarę strój, buty na miarę...

konsumpcyjny cyrk komunijny nadjechał. alejki w centrach handlowych atakują złotem, bielą, gadżetami, kredyty gotówkowe są na dowód...

nasza latorośl musi mieć przecież najbardziej wypasione prezenty, wyglądać jak najlepiej, goście muszą przecież zjeść odpowiednio...

lepiej niż inni


komunia musi być prima sort


sobota, 25 października 2008
operator koparki i zawód taty
taki strażak, policjant, operator koparki, dźwigu, śmieciarz to ma dobrze. łatwo jest wytłumaczyć dziecku gdzie tata pracuje, gdzie znika na całe dnie. w chwili, gdy koparka, wóz strażacki, radiowóz, dźwig, śmieciarka, stają się dla dziecka pojazdami kultowymi, wszystkie inne zajęcia rodzica przegrywają z kretesem rywalizację z obsługującymi magiczne pojazdy personami.

że tata uczy, pisze, wymyśla, analizuje nie pobudza wyobraźni juniora. nie spogląda z zachwytem na ojca, który nie ładuje, buduje, zwozi śmieci.

chodzenie do pracy staje się zatem dla dziecka zajęciem samym w sobie. misio już jedzie, krecik, myszka też jadą do pracy.

co tam robią?

nic ciekawego. jak tata.

ale nagle znikają za rogiem... ;)

poniedziałek, 20 października 2008
dobrobytu wskaźnik podkościelny
polakom żyje się coraz lepiej. społeczeństwo się nam bogaci. super.

żeby się przekonać, wystarczy pojechać na wieś. najlepiej w region, powszechnie uważany za biedniejszy i mniej rozwinięty. na przykład podkarpacie, podlasie, lubelszczyzna... w niedzielę. koniecznie...

samochodów pod kościołem coraz więcej, wszystkie coraz większe i nowsze. i jak zwykle po mszy wymiana uwag, rzut oka na furę sąsiada, znajomego, nowe fele, spojler... prawie nikt nie chodzi na piechotę, nawet jak dwa kroki do kościoła ma...

i dobrze. niech nas zobaczą...



środa, 15 października 2008
dwa kilo ziemniaków i ufoludki
chciałem w sklepie nabyć ziemniaki. w liczbie pięć sztuk. niestety pakowane były po 2 kilogramy. spytałem pani ekspedientki, czy byłaby możliwość kupienia słownie pięciu ziemniaków.

- nie ma, ale przecież szybko pan zje te dwa kilo - odparła pani

- nie jadam za często ziemniaków, zepsują się po paru tygodniach, zgniją, wyrosną im czułki - szczerze odparłem

- to jak to?? nie je pan codziennie ziemniaków!!?? - z nie ukrywanym zdziwieniem zapytała pani, traktując moją wcześniejszą wypowiedź na równi z deklaracjami o spotkaniu ufoludków tuż za rogiem...

czy jestem jakiś dziwny, że nie jadam ziemniaków codziennie?? czy stare nawyki żywieniowe dalej funkcjonują a ziemniaki, mięcho i kapusta dalej stanowią podstawę prawidłowego życia rodaków?


wtorek, 30 września 2008
singla romana basen na dachu
przeglądam sterty czasopism o wnętrzach. szczególnie te bardziej ekskluzywne, typu dobre wnętrze i dom i wnętrze. znam już najlepsze projekty wybitnych projektantów, wiem gdzie je kupić i za ile zer. wiem jak roman zainstalował sobie na dachu wieżowca basen z panoramą warszawy, jak kasia umeblowała swoją 100 metrową kawalerkę.

około 60% mieszkań prezentowanych na łamach tych tytułów należy do singli. wielkomiejskich, bardzo dobrze sytuowanych. stać ich na dobry i drogi design, na najlepszych architektów. dużo przestrzeni jest zostawionej w tych wnętrzach na celebrację spotkań ze znajomymi, prezentowania kunsztu projektantów, kreowania "ja" w otoczeniu bliższym i czasem dalszym. kapitał kulturowy idzie w parze z ekonomicznym, wiedza na temat trendów przyswojona...
25% wnętrz zostało zaprojektowanych z myślą o parach bezdzietnych i do nich należą.
pozostałe 15% to mieszkania rodzin z dziećmi (najczęściej jednym), gdzie i tak stosunkowo rzadko pokazuje się pokoje dziecinne, jako miejsca, gdzie ciężko upchać prace najwybitniejszych designerów...

ciekawe, że tak wygląda profil zamieszczanych na łamach tych czasopism opisów wnętrz w Polsce. czy faktycznie mieszkanie w luksusowych wnętrzach jest domeną singli, czy też rodziny bardziej chronią swoją prywatność i nie potrzebują dodatkowych sposobów eksponowania własnego gustu, stylu, stanu konta, "ja" idealnego...

to jest materiał na szalenie ciekawe badania dla socjologa...

w czasopismach innych, typu cztery kąty czy m jak mieszkanie sytuacja wygląda zdecydowanie inaczej. podział jest odwrotny. ale też bardzo rzadko można na czymkolwiek oko zawiesić. inny target, inne ceny wyposażenia...

swoją drogą niepotrzebnie się naoglądałem tych czasopism. generuje to koszty (w miarę oczywiście możliwości) i niekiedy rodzi frustrację...


a ja, mam przynajmniej taką nadzieję, wracam do konsumeryka po raz enty...

sobota, 12 lipca 2008
raii'skie nowe dziecko
liczne projekty rodzą się w głowie. niektóre odpływają gdzieś na wieczne później. inne niedopieszczone czekają na właściwy moment. niektóre jednak się materializują. tak jak ten.

chciałem pójść na takie studia. ale się nie dało, nikt ich nie oferował. trzeba było zatem przygotować je samemu. tak powstał raii. czeka tu na każdego netowy dream team.

witajcie w internetowym raii'u, w którym mam przyjemność trzymać klucze do wiedzy praktycznej... z przyjemnością ich użyję ;)


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29